sobota, 17 listopada 2012

nie mam pomysłu na temat, a wszystkie które mi podsuwają znajomi są kiepskie.

Historia zasłyszana od Kasi, jak również pisana z jej komputera. W związku z tym przesyłamy jej serdeczne pozdrowienia :)

Pewnego dnia jeden ojciec paradował po klasztorze w supereleganckiej koszuli z kołnierzykiem. Wiele osób, które go spotykały, nie omieszkały tego skomentować. Wszyscy zwracali uwagę na to, że wyjątkowo ładnie dziś wygląda. W końcu ojciec nie wytrzymał i wyznał:
-Przestańcie! Zaraz wyschnie mi pranie i ubiorę się normalnie! 

czwartek, 18 października 2012

magisterka...

Specjalnie dla naszego stałego czytelnika Mateusza... :)

Baja od o.Józefa:

"Żył kiedyś taki ojciec, którego Wy już pewnie nie pamiętacie, bo młodzi jesteście  -nie to co ja- co się zrobił taki staaaary i nie bardzo wiedział co się w okół niego dzieje.
Siedziałem kiedyś w refektarzu poprawiając prace magisterskie braci studentów, a ten ojciec siedział przy sąsiednim stole i jadł. Tak się patrzę na niego, co robi... ale je.. w ogóle nie zwraca na mnie uwagi.. nawet oczu nie podnosi. "No dobra" - pomyślałem. Wstałem i poszedłem do kuchni żeby nalać sobie herbaty. Kiedy wróciłem do refektarza, rozglądnąłem się- ojciec siedział w tym samym miejscu- "Chyba nic się nie zmieniło". Zająłem więc miejsce i w tym momencie zauważyłem- zniknęła jedna magisterka!
Rozglądam się, schylam, szukam.. nic! Nagle odwróciłem się w bok i zdałem sobie sprawę, że siedzący przy sąsiednim stole ojciec spokojnie czyta- o zgrozo!-  ZAGINIONĄ MAGISTERKĘ! A to nicpoń! Nic nie dał po sobie poznać! Już miałem coś powiedzieć, gdy ten spojrzał mi groźnie w oczy i mówi pełen oburzenia: TO TAKIE GŁUPOTY BRAT PISZE??? Jeszcze trochę na mnie pokrzyczał zanim dotarło do mnie, że uważał że to była moja praca. Do tego tak mu się nie-podobała, że nie chciał ze mną w ogóle rozmawiać! Za nic w świecie nie mogłem mu wytłumaczyć, żeby mi ją oddał!!!  W sumie nie wiem, kto go w końcu do tego namówił".
:)


czwartek, 23 sierpnia 2012

Witamy w Krakowie!

Kilka dni temu do krakowskiego klasztoru przybył ojciec T.R
Na kazaniu podczas dwudziestek:

Niektórzy się spierają o liturgię: czy odprawiać przodem, czy tyłem, czy można w habicie, czy w stule, czy w orancie i tak dalej..
A podobno kiedyś jakiś nadgorliwy pan wysłał pytanie do komisji liturgicznej (nie wiem czy dobrze zapamiętałam i czy coś takiego naprawdę istnieje) czy można odprawiać mszę w samej stule. Odpisali, że przynajmniej spodnie wypadałoby jeszcze założyć.


Powiem teraz żart o blondynce. Ale tu nie chodzi o blondynkę.. tylko o.. no, o żart.
A więc blondynka pyta przechodnia: "przepraszam, gdzie jest druga strona ulicy?" "O tam" - odpowiada mężczyzna. "To dziwne"-mówi blondynka-"Tam mi powiedzieli, że tutaj".

Ojcze! Fajnie, że wróciłeś!

czwartek, 16 sierpnia 2012

jeszcze z pielgrzymki.

Porządkowy: - Chyba jestem trochę zaspany, bo zobaczyłem psa w ogródku i chciałem mu powiedzieć "Dzień Dobry".

O.P: "Od momentu w którym ojciec Gabryjel zwiastował mi że będę mówił kazanie na Jasnej Górze zastanawiałem się nad tym co powiedzieć. Wprawdzie nie przyszedł pod postacią archanioła... właściwie to wysłał mi mejla..."

Z rozmów z dzieciakami:

- Dlaczego św. Mikołaj ubierał się na zielono?
-bo nie lubił fioletowego.
-bo był ogrem.
-bo był z Wenusa.

sobota, 11 sierpnia 2012

Matko, prosimy Cię!

Kilka intencji, wypowiedzianych przy różańcu podczas pielgrzymki:

Módlmy się za ojca O., bo dla Boga nie ma nic niemożliwego i nigdy nie jest za późno.

O dobrego węża. niewyraźne napisane :)

Proszę za małżeństwo Macieja i Marcina.

Matko, spraw, żebym nikomu nie zrobiła krzywdy jako młody kierowca.

O trzech dobrych mężów.. dla moich sióstr.

Za ludzi, którzy teraz pilnują mojego psa.

czwartek, 26 lipca 2012

Z serii blaski i cienie życia w klasztorze.

Jeden z ojców wpuszczając nas (scholę) do sali na niedzielną próbę:
- O, cudownie. Kolejna próba pod moim oknem:)

Pewien brat narzekając na współbrata:
-Ty nie wiesz jak to jest z nim mieszkać!
- Jak? Zachowuje się jeszcze gorzej niż zwykle:p?
- Nie, zachowuje się dokładnie tak samo, ale przez 24h na dobe!

Pewien Brat, chcąc zdenerwować współbraci, pewnej nocy zszedł do kuchni
i zrobił KISIEL.  Następnie zapakował go na trzeszczący kuchenny wózek pełen metalowych garów i zaczął go rozwozić w środku nocy, jeżdżąc owym hałasującym pojazdem koło cel braci i zaglądając do niektórych. W pewnym momencie jeden z braci nie wytrzymał i zaczął gonić dowcipnisia, który ratował się ucieczką do kaplicy i schował za organami. Złość współbrata była chyba wielka, bo brat_dowcipniś spędził tam ponad 2h bojąc się opuścić kryjówkę

Ze sto lat temu.
Jeden z ówczesnych braci bardzo lubił "ciężką muzykę". Miał też zwyczaj ustawiać sobie ją w trybie "rosnącym" (czyli że grała coraz głośniej)  jako budzik. Brat zamieszkujący sąsiednią celę, raczony tymi gwałtownymi pobudkami nieraz walił  pięścią i przekleństwami w ścianę, na co zazwyczaj słyszał odpowiedź:
- Adaś, (imię zmienione:p) Chwal Pana!
Pewnego dnia. Ów lubiący głośną muzykę brat, wstał wcześniej i zszedł do refektarza na śniadanie. Po bliżej nieokreślonym czasie, zaczął słyszeć podejrzane dudnienie, dochodzące z góry. Chcąc dowiedzieć się co się dzieje, pobiegł schodami na górę, wszedł na korytarz przy którym mieszczą się cele braci, a w którym panował hałas nie-do-wytrzymania wywołany przerażająco-głośno grającą muzyką. Widząc jakiegoś współbrata krzyknął do niego:
- Co za idiota słucha tak głośno muzyki?
- Ej, to chyba z Twojej celi.

No. to tyle na dziś.
:)


Trochę suchary.

o.Jó: Znacie tego ojca co dziś stał ze mną w koncelebrze na mszy?
(schola kiwa głową)
o.Jó: Zupełnie bezsensu!
schola: O_o ...
o.Jó: Zupełnie jak KOŁEK stał. Nie wiem w ogóle po co tam stał.

Ojciec Jó. na widok Matiego:
"O,  jest ten darcioch".

"Całe szczęście że w wakacje też śpiewacie, bo tak duszno na tej mszy..."
[o.Jó.]

Z dawien dawna.
o.Reginald przed niemal każdą przystaniową "poranną":
"Proszę nie brać MOJEGO kielicha! To jest Mój Kielich i proszę Mi go tutaj zostawić."

Z kazania:
"Owce boją się wilka. Jest tylko jedna sytuacja w której owce nie boją się wilka. Gdy jest z nimi pasterz."
[o.G]
<moimzdaniemdalekoidącateza>

Z objazdów przed-pielgrzymkowych:
Stoimy w klasztornym busie przed zamkniętym przejazdem kolejowym oczekując aż przejedzie pociąg, który zamiast jechać, również stoi przed tym przejazdem i ruszać bynajmniej nie zamierza. Z samochodu stojącego za nami wysiada pewien Pan i podchodzi do naszego busa aby się czegoś dowiedzieć.
brat_w_białym_habicie: Nie wiem czy ten pociąg ruszy.
Pan_dobra_rada:  To może trzeba się pomodlić?
 :D

Drodzy piloci, pamiętajcie. Nie zgubicie się na moście bo...
"Na moście nie da się skręcić".