Jeden z ojców wpuszczając nas (scholę) do sali na niedzielną próbę:
- O, cudownie. Kolejna próba pod moim oknem:)
Pewien brat narzekając na współbrata:
-Ty nie wiesz jak to jest z nim mieszkać!
- Jak? Zachowuje się jeszcze gorzej niż zwykle:p?
- Nie, zachowuje się dokładnie tak samo, ale przez 24h na dobe!
Pewien
Brat, chcąc zdenerwować współbraci, pewnej nocy zszedł do kuchni
i
zrobił KISIEL. Następnie zapakował go na trzeszczący kuchenny wózek
pełen metalowych garów i zaczął go rozwozić w środku nocy, jeżdżąc owym
hałasującym pojazdem koło cel braci i zaglądając do niektórych. W pewnym
momencie jeden z braci nie wytrzymał i zaczął gonić dowcipnisia, który ratował się ucieczką do kaplicy i schował za organami. Złość
współbrata była chyba wielka, bo brat_dowcipniś spędził tam
ponad 2h bojąc się opuścić kryjówkę
Ze sto lat temu.
Jeden z ówczesnych braci bardzo lubił "ciężką muzykę". Miał też zwyczaj ustawiać sobie ją w trybie "rosnącym" (czyli że grała coraz głośniej) jako budzik. Brat zamieszkujący sąsiednią celę, raczony tymi gwałtownymi pobudkami nieraz walił pięścią i przekleństwami w ścianę, na co zazwyczaj słyszał odpowiedź:
- Adaś, (imię zmienione:p) Chwal Pana!
Pewnego dnia. Ów lubiący głośną muzykę brat, wstał wcześniej i zszedł do refektarza na śniadanie. Po bliżej nieokreślonym czasie, zaczął słyszeć podejrzane dudnienie, dochodzące z góry. Chcąc dowiedzieć się co się dzieje, pobiegł schodami na górę, wszedł na korytarz przy którym mieszczą się cele braci, a w którym panował hałas nie-do-wytrzymania wywołany przerażająco-głośno grającą muzyką. Widząc jakiegoś współbrata krzyknął do niego:
- Co za idiota słucha tak głośno muzyki?
- Ej, to chyba z Twojej celi.
No. to tyle na dziś.
:)
czwartek, 26 lipca 2012
Trochę suchary.
o.Jó: Znacie tego ojca co dziś stał ze mną w koncelebrze na mszy?
(schola kiwa głową)
o.Jó: Zupełnie bezsensu!
schola: O_o ...
o.Jó: Zupełnie jak KOŁEK stał. Nie wiem w ogóle po co tam stał.
Ojciec Jó. na widok Matiego:
"O, jest ten darcioch".
"Całe szczęście że w wakacje też śpiewacie, bo tak duszno na tej mszy..."
[o.Jó.]
Z dawien dawna.
o.Reginald przed niemal każdą przystaniową "poranną":
"Proszę nie brać MOJEGO kielicha! To jest Mój Kielich i proszę Mi go tutaj zostawić."
Z kazania:
"Owce boją się wilka. Jest tylko jedna sytuacja w której owce nie boją się wilka. Gdy jest z nimi pasterz."
[o.G]
<moimzdaniemdalekoidącateza>
Z objazdów przed-pielgrzymkowych:
Stoimy w klasztornym busie przed zamkniętym przejazdem kolejowym oczekując aż przejedzie pociąg, który zamiast jechać, również stoi przed tym przejazdem i ruszać bynajmniej nie zamierza. Z samochodu stojącego za nami wysiada pewien Pan i podchodzi do naszego busa aby się czegoś dowiedzieć.
brat_w_białym_habicie: Nie wiem czy ten pociąg ruszy.
Pan_dobra_rada: To może trzeba się pomodlić?
:D
Drodzy piloci, pamiętajcie. Nie zgubicie się na moście bo...
"Na moście nie da się skręcić".
(schola kiwa głową)
o.Jó: Zupełnie bezsensu!
schola: O_o ...
o.Jó: Zupełnie jak KOŁEK stał. Nie wiem w ogóle po co tam stał.
Ojciec Jó. na widok Matiego:
"O, jest ten darcioch".
"Całe szczęście że w wakacje też śpiewacie, bo tak duszno na tej mszy..."
[o.Jó.]
Z dawien dawna.
o.Reginald przed niemal każdą przystaniową "poranną":
"Proszę nie brać MOJEGO kielicha! To jest Mój Kielich i proszę Mi go tutaj zostawić."
Z kazania:
"Owce boją się wilka. Jest tylko jedna sytuacja w której owce nie boją się wilka. Gdy jest z nimi pasterz."
[o.G]
<moimzdaniemdalekoidącateza>
Z objazdów przed-pielgrzymkowych:
Stoimy w klasztornym busie przed zamkniętym przejazdem kolejowym oczekując aż przejedzie pociąg, który zamiast jechać, również stoi przed tym przejazdem i ruszać bynajmniej nie zamierza. Z samochodu stojącego za nami wysiada pewien Pan i podchodzi do naszego busa aby się czegoś dowiedzieć.
brat_w_białym_habicie: Nie wiem czy ten pociąg ruszy.
Pan_dobra_rada: To może trzeba się pomodlić?
:D
Drodzy piloci, pamiętajcie. Nie zgubicie się na moście bo...
"Na moście nie da się skręcić".
środa, 4 lipca 2012
"no to dziś nie-łaska"
Dawno temu w Przystani diakonem był pewien brat. Lubił czasem przychodzić sobie do duszpasterstwa ot tak żeby posiedzieć na sofie i nic-nie-porobić. Pewnego dnia siedział tak sobie rozmawiając z przystaniowiczami gdy drzwi otwarły się i weszła studentka. Widząc dominikanina, zwróciła się do niego prosząc grzecznie o pożyczenie odkurzacza, bo mają sprzątanie w Beczce a niestety własnego [odkurzacza] nie posiadają, więc są tutaj zdani na łaskę i nie-łaskę Przystani.
Na to diakon odrzekł spokojnym głosem: "No to dziś niełaska":p
W ten sposób Beczka przestała lubić Przystań:)
**********************************************************************
Na krużgankach pewien brat rozmawia z dwiema studentkami. W pewnym momencie zza rogu wyłania się o.Reginald i włącza się do rozmowy:
o.R: Próbujecie go nawrócić?
studentki: Chyba niestety nic już nie pomoże...
o.R: A chcecie żeby został waszym mężem?
studentki: Brat już chyba jest zajęty:p
o.R: Ale ja jestem wolny!
***********************************************************************
Na to diakon odrzekł spokojnym głosem: "No to dziś niełaska":p
W ten sposób Beczka przestała lubić Przystań:)
**********************************************************************
Na krużgankach pewien brat rozmawia z dwiema studentkami. W pewnym momencie zza rogu wyłania się o.Reginald i włącza się do rozmowy:
o.R: Próbujecie go nawrócić?
studentki: Chyba niestety nic już nie pomoże...
o.R: A chcecie żeby został waszym mężem?
studentki: Brat już chyba jest zajęty:p
o.R: Ale ja jestem wolny!
***********************************************************************
wtorek, 29 maja 2012
kontrabas.
... dawno mnie tu nie było. a Małgosia pisze licencjat:D
więc kilka kwiatków z dedykacją dla niej:*
"Na ostatniej mszy zebraliśmy dokładnie z haczykiem 40 000zł"
nie-pamiętam-kto.
"Katechumenat, to ja"
o. Tomasz
"Dziś celebruje o.Dawid. Ja dziś tylko karze" :)
o. Jó.
Ogłoszenia duszpasterskie:
" Zauważyłem że Mała Basia (dziewczynka, która była chrzczona na mszy) w czasie czytania podrywała Pana Reżysera (pana który czytał czytanie). Proszę uważać na dziecko! Koniec ogłoszeń".
o. Jó.
"Miłość jest jak dwie ręce grające na kontrabasie".
wuc.
więc kilka kwiatków z dedykacją dla niej:*
"Na ostatniej mszy zebraliśmy dokładnie z haczykiem 40 000zł"
nie-pamiętam-kto.
"Katechumenat, to ja"
o. Tomasz
"Dziś celebruje o.Dawid. Ja dziś tylko karze" :)
o. Jó.
Ogłoszenia duszpasterskie:
" Zauważyłem że Mała Basia (dziewczynka, która była chrzczona na mszy) w czasie czytania podrywała Pana Reżysera (pana który czytał czytanie). Proszę uważać na dziecko! Koniec ogłoszeń".
o. Jó.
"Miłość jest jak dwie ręce grające na kontrabasie".
wuc.
środa, 2 maja 2012
z Gdańska
Na mszy dla dzieci w dominikańskim kościele w Gdańsku:
Na kazaniu: Myślę wczoraj nad Ewangelią.. patrzę na swojego kota.. myślę.. Oskarku, nie oddałbym za ciebie życia. Oskarku, nie skoczyłbym za ciebie w ogień.
Przed modlitwą "Ojcze nasz": Zapraszam wszystkie dzieci. Proszę zrobić koło. Jajko przynajmniej. W każdym razie otoczmy ołtarz łańcuchem miłości.
Na kazaniu: Myślę wczoraj nad Ewangelią.. patrzę na swojego kota.. myślę.. Oskarku, nie oddałbym za ciebie życia. Oskarku, nie skoczyłbym za ciebie w ogień.
Przed modlitwą "Ojcze nasz": Zapraszam wszystkie dzieci. Proszę zrobić koło. Jajko przynajmniej. W każdym razie otoczmy ołtarz łańcuchem miłości.
wtorek, 17 kwietnia 2012
"Psi żywot" 2006
Z rekolekcji wielkopostnych o.Pawła Krupy.
Uczyłem kiedyś katechezy w szkołach ponadpodstawowych w Rzeszowie. Byłem bardzo przestraszony i zupełnie do tego nieprzygotowany. Bałem się okropnie, myślę, że najbardziej w sali. Na koniec roku zrobiłem ankietę o świętości.
1. Kto to jest święty?
2. Czy znam osobiście świętą osobę?
3. Czy chcę być święty?
odpowiedzi:
Pierwsze pytanie: Święty to ktoś, kto się nigdy nie denerwuje, kto nigdy nie przeklina, kto nigdy w życiu nie zrobił nic złego. A jak już zgrzeszył to się nawrócił i już nigdy więcej :)
Drugie pytanie: Większość osób odpowiadała, że nie zna, jednak w technikum odlewniczym, pieszczotliwie zwanym odlewnikiem padła odpowiedź "tak, znam świętego, to jest mój kolega Paweł z klasy. Po pierwsze chodzi do kościoła, po drugie zawsze daje odpisać, po trzecie kiedy Wojtek mnie bije, on mnie broni". Ten był najbliżej prawdy zdaje się. Bo wiecie, musi być Bóg, żeby być świętym, trzeba być człowiekiem, a przecież daje odpisywać, no i był heroiczny.
Trzecie pytanie: "Nie chcę być świętym, bo to jest niemożliwe, bo to jest nudne. Nie chcę być świętym, bo nie chcę żeby mnie stare babcie na obrazkach całowały." W pewien sposób można zrozumieć tego chłopaka. On wolałby, żeby młode i nie na obrazkach.
------------------------------------------------
Ojciec Maciej, który mnie wczoraj przestawiał i publicznie wyśmiewał, mówiąc, że jestem światowcem, bo mieszkam w Paryżu, ale cóż ze mnie za światowiec jak ja siedzę tylko w książkach. To ja Maćku Ci teraz pokazuje. To nie jest książka, to jest cegła. Ja wam ją zaraz teraz pokażę.. przepraszam, ona jest zawinięta w taką szmatkę.. nie myślcie sobie, to jest bardzo cenna cegła. To jest cegła z XIII wieku. Nieudawana. Nie wyprodukowana specjalnie na potrzebę tych rekolekcji. Na odwrót, te rekolekcje od tej cegły się zaczęły.
------------------------------------------------
Cegła stoi. Zmieniła trochę miejsce, ale wciąż stoi. To znaczy, że z psami jeszcze nie koniec. Podobno wczoraj ojca Maćka pytał ktoś na krużgankach czy z tą cegłą to jakaś ściema. Otóż oświadczam, to żadna ściema, to jest prawdziwa cegła z XIII wieku, z klasztoru w Krakowie, na której jest odciśnięta łapa psa, z wszelkim prawdopodobieństwem z tego samego stulecia. Dlatego proszę nie skubać tej cegły tam. Nie wyskubywać cegły!
------------------------------------------------
Jak myślę sobie o czystości serca, to mam taki obraz przed oczami takiego niewinnego bobaska z niebieskimi oczami i blond loczkami. Ja niebieskich oczu nie mam, na loczki nie mam co liczyć (kto widział ojca Pawła to wie;). A ta niewinność to już w ogóle..
------------------------------------------------
Była kiedyś taka piosenka harcerska: Rośniemy jak, ten młody las, który po słońcu pnie się wzwyż.. <śpiewa całą piosenkę>. Uwierzcie mi, wszyscy się czuli kosodrzewinką.
Uczyłem kiedyś katechezy w szkołach ponadpodstawowych w Rzeszowie. Byłem bardzo przestraszony i zupełnie do tego nieprzygotowany. Bałem się okropnie, myślę, że najbardziej w sali. Na koniec roku zrobiłem ankietę o świętości.
1. Kto to jest święty?
2. Czy znam osobiście świętą osobę?
3. Czy chcę być święty?
odpowiedzi:
Pierwsze pytanie: Święty to ktoś, kto się nigdy nie denerwuje, kto nigdy nie przeklina, kto nigdy w życiu nie zrobił nic złego. A jak już zgrzeszył to się nawrócił i już nigdy więcej :)
Drugie pytanie: Większość osób odpowiadała, że nie zna, jednak w technikum odlewniczym, pieszczotliwie zwanym odlewnikiem padła odpowiedź "tak, znam świętego, to jest mój kolega Paweł z klasy. Po pierwsze chodzi do kościoła, po drugie zawsze daje odpisać, po trzecie kiedy Wojtek mnie bije, on mnie broni". Ten był najbliżej prawdy zdaje się. Bo wiecie, musi być Bóg, żeby być świętym, trzeba być człowiekiem, a przecież daje odpisywać, no i był heroiczny.
Trzecie pytanie: "Nie chcę być świętym, bo to jest niemożliwe, bo to jest nudne. Nie chcę być świętym, bo nie chcę żeby mnie stare babcie na obrazkach całowały." W pewien sposób można zrozumieć tego chłopaka. On wolałby, żeby młode i nie na obrazkach.
------------------------------------------------
Ojciec Maciej, który mnie wczoraj przestawiał i publicznie wyśmiewał, mówiąc, że jestem światowcem, bo mieszkam w Paryżu, ale cóż ze mnie za światowiec jak ja siedzę tylko w książkach. To ja Maćku Ci teraz pokazuje. To nie jest książka, to jest cegła. Ja wam ją zaraz teraz pokażę.. przepraszam, ona jest zawinięta w taką szmatkę.. nie myślcie sobie, to jest bardzo cenna cegła. To jest cegła z XIII wieku. Nieudawana. Nie wyprodukowana specjalnie na potrzebę tych rekolekcji. Na odwrót, te rekolekcje od tej cegły się zaczęły.
------------------------------------------------
Cegła stoi. Zmieniła trochę miejsce, ale wciąż stoi. To znaczy, że z psami jeszcze nie koniec. Podobno wczoraj ojca Maćka pytał ktoś na krużgankach czy z tą cegłą to jakaś ściema. Otóż oświadczam, to żadna ściema, to jest prawdziwa cegła z XIII wieku, z klasztoru w Krakowie, na której jest odciśnięta łapa psa, z wszelkim prawdopodobieństwem z tego samego stulecia. Dlatego proszę nie skubać tej cegły tam. Nie wyskubywać cegły!
------------------------------------------------
Jak myślę sobie o czystości serca, to mam taki obraz przed oczami takiego niewinnego bobaska z niebieskimi oczami i blond loczkami. Ja niebieskich oczu nie mam, na loczki nie mam co liczyć (kto widział ojca Pawła to wie;). A ta niewinność to już w ogóle..
------------------------------------------------
Była kiedyś taka piosenka harcerska: Rośniemy jak, ten młody las, który po słońcu pnie się wzwyż.. <śpiewa całą piosenkę>. Uwierzcie mi, wszyscy się czuli kosodrzewinką.
sobota, 14 kwietnia 2012
najpiękniejsza starość... :)
Zacny dziadek zacnego naszego duszpasterza w liście do wnuka:
"Kochany wnuku, rozpocząłem ja właśnie 81 rok życia i zamierzam ja jego kontynuować, bo świat jest piękny i żyć się chce". :)
***************************************************************************************************
W czasie Wielkiego Tygodnia, tłumy penitentów ustawiają się w kolejce do konfesjonałów. Dokładnie w tym czasie odbywa się też mnóstwo koncertów pasyjnych, mają one miejsce między innymi w bazylice oo.Dominikanów. Pewnego dnia, kiedy chór Akademii Muzycznej, skończył już swoją próbę w jednej z dominikańskich sal, o.Reginald widząc przez uchylone drzwi zbierających się młodych ludzi, wszedł do sali i stanął.... i tak stał... patrzył... W końcu odezwał się do wszystkich obecnych:
-Czy byliście już do spowiedzi? :)
... <konsternacja>....
Obecny tam ojciec-dyrygent, chcąc wybawić studentów z opresji odpowiedział:
-Tak.
Na co o.Reginald ze zdziwieniem:
-Ale spowiadacie się tu wszyscy naraz?
o.Dawid:
-Nieeee. Tutaj mieliśmy tylko próbę...<a widząc zmartwioną minę o.Reginalda> no ale tak w ogóle to spowiadamy się! Ja to nawet dzisiaj Mszę odprawiłem Ojcze!
<chwila namysłu>
-Ale oni nie są dominikanami...:p
Zaskoczony o.Regi:
-To kim oni są w takim razie?
o.Dawid:
-To studenci z Akademii Muzycznej. Chór.
o.Regi:
- aaaaa to wysoki poziom....
o.Dawid:
- Taaaak wysoki. Mimo że takie małe główki...
o.Reginald po chwili namysłu:
- A nie chcecie się wyspowiadać?
************************************************************************************************
"Gołębie ojca Feliksa"
Dawno temu, w krakowskim klasztorze dominikanów, mieszkał o.Feliks. Był to niezwykły staruszek, o wielkiej wrażliwości. o.Feliks miał zwyczaj karmić gołębie przez okno swojej celi. Niestety bracia, nie byli zachwyceni franciszkańskim gestem o.Feliksa, ponieważ karmione przez ojca gołębie... srały na potęgę:D Chcąc pozbyć się szerzących nieporządek ptaków, o.przeor wybrał się w końcu do o.Feliksa z prośbą aby ten zaprzestał karmienia gołębi. Po pewnym czasie o.przeor odwiedził w celi o.Feliksa i zorientował się, że ten właśnie karmi gołębie. Zwrócił się zatem do o.Feliksa: "Ojcze, przecież miał Ojciec przestać karmić gołębie!" Na co odparł o.Feliks: "Gołębie? Myślałem że to są wróble!".
****************************************************************************************************
piękni.
"Kochany wnuku, rozpocząłem ja właśnie 81 rok życia i zamierzam ja jego kontynuować, bo świat jest piękny i żyć się chce". :)
***************************************************************************************************
W czasie Wielkiego Tygodnia, tłumy penitentów ustawiają się w kolejce do konfesjonałów. Dokładnie w tym czasie odbywa się też mnóstwo koncertów pasyjnych, mają one miejsce między innymi w bazylice oo.Dominikanów. Pewnego dnia, kiedy chór Akademii Muzycznej, skończył już swoją próbę w jednej z dominikańskich sal, o.Reginald widząc przez uchylone drzwi zbierających się młodych ludzi, wszedł do sali i stanął.... i tak stał... patrzył... W końcu odezwał się do wszystkich obecnych:
-Czy byliście już do spowiedzi? :)
... <konsternacja>....
Obecny tam ojciec-dyrygent, chcąc wybawić studentów z opresji odpowiedział:
-Tak.
Na co o.Reginald ze zdziwieniem:
-Ale spowiadacie się tu wszyscy naraz?
o.Dawid:
-Nieeee. Tutaj mieliśmy tylko próbę...<a widząc zmartwioną minę o.Reginalda> no ale tak w ogóle to spowiadamy się! Ja to nawet dzisiaj Mszę odprawiłem Ojcze!
<chwila namysłu>
-Ale oni nie są dominikanami...:p
Zaskoczony o.Regi:
-To kim oni są w takim razie?
o.Dawid:
-To studenci z Akademii Muzycznej. Chór.
o.Regi:
- aaaaa to wysoki poziom....
o.Dawid:
- Taaaak wysoki. Mimo że takie małe główki...
o.Reginald po chwili namysłu:
- A nie chcecie się wyspowiadać?
************************************************************************************************
"Gołębie ojca Feliksa"
Dawno temu, w krakowskim klasztorze dominikanów, mieszkał o.Feliks. Był to niezwykły staruszek, o wielkiej wrażliwości. o.Feliks miał zwyczaj karmić gołębie przez okno swojej celi. Niestety bracia, nie byli zachwyceni franciszkańskim gestem o.Feliksa, ponieważ karmione przez ojca gołębie... srały na potęgę:D Chcąc pozbyć się szerzących nieporządek ptaków, o.przeor wybrał się w końcu do o.Feliksa z prośbą aby ten zaprzestał karmienia gołębi. Po pewnym czasie o.przeor odwiedził w celi o.Feliksa i zorientował się, że ten właśnie karmi gołębie. Zwrócił się zatem do o.Feliksa: "Ojcze, przecież miał Ojciec przestać karmić gołębie!" Na co odparł o.Feliks: "Gołębie? Myślałem że to są wróble!".
****************************************************************************************************
piękni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)