Alleluja!
Pan Bóg jest Królem.. na zawsze i na wieki! :)
Z okazji świąt Wielkiej Nocy życzymy Wam z całego serca przede wszystkim radości i uśmiechu płynącego ze Zmartwychwstania!
A do tego jeszcze mam dziś co nieco z Liturgii Wigilii Paschalnej. Wszystko od starego-nowego ojca przeora :)
***Kobiety przyszły do grobu namaścić ciało. A tam - zdziwienie! Nie ma trupa! No nie ma zwłok! Nie wykrzyknęły: "Alleluja! Zmartwychwstał!". Nie, one chciały trupa namaścić, a tu - nie ma.
***Apostołowie nie wierzą kobietom. Jak to w zwyczaju żydowskim. Jak kobieta coś mówi - to nie wierzą. Tak rabinat głosi. To przez tą całą chwiejność i labilność.
***Prosimy żeby uszanować ołtarz i nie wchodzić na jego podwyższenie. Doświadczenie lat poprzednich mówi nam, że niektórzy w takiej szczerej i wielkiej radości wchodzą tu. Prosimy cieszyć się i radować na niższym poziomie.
niedziela, 31 marca 2013
czwartek, 21 marca 2013
return.
O św. Piotrze:
"Skałą staje się ktoś kto jest chwiejny jak galareta".
Do scholi:
"Działamy tekstem! Dążymy do zdrojów !"
Z rekolekcji:
"Życie duchowe to Twoje życie".
Dobra rada:
"Kobieta jak jest zła, to się ją uspokaja, a nie wykazuje błąd myślowy."
Z serii wspomnienia:
"Moim największym językowym upokorzeniem było, już pod koniec mojego pobytu w Chinach, kiedy poszedłem do sklepu i chciałem poprosić panią (nie brzydką zresztą) o kartę telefoniczną, a niechcący poprosiłem ją o jej numer telefonu "
"Pewnego razu rozdawałem komunię w kościele i widzę, że podchodzi mała dziewczynka. Zdziwiłem się, mała była, więc tylko zrobiłem jej krzyżyk na czole. Rozdaję dalej i po pewnym czasie widzę, że ta dziewczynka znowu stoi w kolejce i kiedy przyszła jej kolej podchodzi i mówi do mnie: " A dla dzieci cukierków nie będzie?" "
urocze.
:)
"Skałą staje się ktoś kto jest chwiejny jak galareta".
Do scholi:
"Działamy tekstem! Dążymy do zdrojów !"
Z rekolekcji:
"Życie duchowe to Twoje życie".
Dobra rada:
"Kobieta jak jest zła, to się ją uspokaja, a nie wykazuje błąd myślowy."
Z serii wspomnienia:
"Moim największym językowym upokorzeniem było, już pod koniec mojego pobytu w Chinach, kiedy poszedłem do sklepu i chciałem poprosić panią (nie brzydką zresztą) o kartę telefoniczną, a niechcący poprosiłem ją o jej numer telefonu "
"Pewnego razu rozdawałem komunię w kościele i widzę, że podchodzi mała dziewczynka. Zdziwiłem się, mała była, więc tylko zrobiłem jej krzyżyk na czole. Rozdaję dalej i po pewnym czasie widzę, że ta dziewczynka znowu stoi w kolejce i kiedy przyszła jej kolej podchodzi i mówi do mnie: " A dla dzieci cukierków nie będzie?" "
urocze.
:)
piątek, 8 marca 2013
na dzień kobiet
Z okazji dzisiejszego dnia tylko jedna baja, ale z to na temat :)
Duszpasterstwo akademickie. Wielki Post. Wieczór po rekolekcjach. Studenci piją herbatę ze rekolekcjonistą.
Padają bardziej bądź mniej mądre słowa. Opowiadane są historie nie z tej ziemi. Po klasztorze i jego okolicach co chwile rozlega się głośny śmiech kilkunastu studentów. W pewnej chwili rekolekcjonista wypowiada dosadnie mądre słowa po łacinie. Po chwili zastanowienia udało mu się nawet je przetłumaczyć.
-Podobno o.A uchodzi za eksperta w dziedzinie cytatów. Zna cytaty na każdą okazję. No dalej, rzućcie mu coś.
-Dzień kobiet!
Wszystkie oczy zwracają się ku rekolekcjoniście. W głowach każdy poszukuje cytatów na temat kobiet, robi szybki przegląd znanych cytatów z Pisma Świętego i myślicieli klasycznych.
Po chwili konsternacji i zastanowienia o.A mówi:
-ee..yy.. baba z wozu - koniom lżej?
Duszpasterz akademicki porażony mądrością tej wypowiedzi z niezmierną dociekliwością pyta:
-Ojcze A., a kto to powiedział?
-yyy.. Święty Paweł?
***
z dedykacją dla odważnego ojca, który nie boi się seksistowskich żartów w wysoce sfeminizowanych duszpasterstwach :)
Duszpasterstwo akademickie. Wielki Post. Wieczór po rekolekcjach. Studenci piją herbatę ze rekolekcjonistą.
Padają bardziej bądź mniej mądre słowa. Opowiadane są historie nie z tej ziemi. Po klasztorze i jego okolicach co chwile rozlega się głośny śmiech kilkunastu studentów. W pewnej chwili rekolekcjonista wypowiada dosadnie mądre słowa po łacinie. Po chwili zastanowienia udało mu się nawet je przetłumaczyć.
-Podobno o.A uchodzi za eksperta w dziedzinie cytatów. Zna cytaty na każdą okazję. No dalej, rzućcie mu coś.
-Dzień kobiet!
Wszystkie oczy zwracają się ku rekolekcjoniście. W głowach każdy poszukuje cytatów na temat kobiet, robi szybki przegląd znanych cytatów z Pisma Świętego i myślicieli klasycznych.
Po chwili konsternacji i zastanowienia o.A mówi:
-ee..yy.. baba z wozu - koniom lżej?
Duszpasterz akademicki porażony mądrością tej wypowiedzi z niezmierną dociekliwością pyta:
-Ojcze A., a kto to powiedział?
-yyy.. Święty Paweł?
***
z dedykacją dla odważnego ojca, który nie boi się seksistowskich żartów w wysoce sfeminizowanych duszpasterstwach :)
poniedziałek, 21 stycznia 2013
maniakalne baje
Nareszcie! Doczekałyśmy się nadesłanych bai. Ciepłe uśmiechy dla Maniaka!
Koniec Mszy, zdaje się, że przed błogosławieństwem:
"W tym tygodniu na pewno czeka nas wiele spraw i mnóstwo rzeczy do zrobienia, więc, jak powiedział pewien Arab: -załatwmy to wszystko za jednym zamachem".
Roraty. Modlitwa wiernych. To było chyba wspomnienie Franciszka Ksawerego, albo jakiegoś jezuity.
"Módlmy się za jezuitów, żeby poszli.... (chwila ciszy) ...na misje"...
"Różne Są Dary Łaski - Pan Adam (na przykład) położył podłogę" (--> klik)
a może jeszcze ktoś chce nam coś wysłać? :)
Koniec Mszy, zdaje się, że przed błogosławieństwem:
"W tym tygodniu na pewno czeka nas wiele spraw i mnóstwo rzeczy do zrobienia, więc, jak powiedział pewien Arab: -załatwmy to wszystko za jednym zamachem".
Roraty. Modlitwa wiernych. To było chyba wspomnienie Franciszka Ksawerego, albo jakiegoś jezuity.
"Módlmy się za jezuitów, żeby poszli.... (chwila ciszy) ...na misje"...
"Różne Są Dary Łaski - Pan Adam (na przykład) położył podłogę" (--> klik)
a może jeszcze ktoś chce nam coś wysłać? :)
wtorek, 4 grudnia 2012
Kilka takich różnych rzeczy...
Z kazań i konferencji:
"Bo to jest taki samolot, co nie może wystartować - tak samo jak św. Teresa".
"Najważniejsze w byciu kaznodzieją, to nie być świnią".
"Bóg nie jest jak budowa cepa - prosty".
O istocie Boga:
"To tak jak z tym drinkiem- wstrząśnięty, niezmieszany. Bóg jest niezmieszany, a my jesteśmy wstrząśnięci".
"Powiedzieć scholi: -Śpiewajcie ładnie - to tak jak życzyć księdzu: - Odprawiaj ważnie".
***************************************************************
Pewien duszpasterz o dominikańskim powołaniu:
"Bo wiecie.. my dominikanie to tak mamy.. lubimy nawracać...zwłaszcza jak ubierzemy ten biały habit.. i do tego jeszcze tą czarną kapę!... no wiecie.. Na serio! - Jest w nas coś z batmana!"
Niegdysiejszy diakon stojąc w koncelebrze odruchowo zaczął śpiewać wraz z kapłanami "Przez Chrystusa z Chrystusem..." jeden z ojców odwrócił się by obdarzyć go morderczym spojrzeniem, na co diakon : "No i co się patrzysz?!"
to tyle.
pozdro.
:)
sobota, 17 listopada 2012
nie mam pomysłu na temat, a wszystkie które mi podsuwają znajomi są kiepskie.
Historia zasłyszana od Kasi, jak również pisana z jej komputera. W związku z tym przesyłamy jej serdeczne pozdrowienia :)
Pewnego dnia jeden ojciec paradował po klasztorze w supereleganckiej koszuli z kołnierzykiem. Wiele osób, które go spotykały, nie omieszkały tego skomentować. Wszyscy zwracali uwagę na to, że wyjątkowo ładnie dziś wygląda. W końcu ojciec nie wytrzymał i wyznał:
-Przestańcie! Zaraz wyschnie mi pranie i ubiorę się normalnie!
Pewnego dnia jeden ojciec paradował po klasztorze w supereleganckiej koszuli z kołnierzykiem. Wiele osób, które go spotykały, nie omieszkały tego skomentować. Wszyscy zwracali uwagę na to, że wyjątkowo ładnie dziś wygląda. W końcu ojciec nie wytrzymał i wyznał:
-Przestańcie! Zaraz wyschnie mi pranie i ubiorę się normalnie!
czwartek, 18 października 2012
magisterka...
Specjalnie dla naszego stałego czytelnika Mateusza... :)
Baja od o.Józefa:
"Żył kiedyś taki ojciec, którego Wy już pewnie nie pamiętacie, bo młodzi jesteście -nie to co ja- co się zrobił taki staaaary i nie bardzo wiedział co się w okół niego dzieje.
Siedziałem kiedyś w refektarzu poprawiając prace magisterskie braci studentów, a ten ojciec siedział przy sąsiednim stole i jadł. Tak się patrzę na niego, co robi... ale je.. w ogóle nie zwraca na mnie uwagi.. nawet oczu nie podnosi. "No dobra" - pomyślałem. Wstałem i poszedłem do kuchni żeby nalać sobie herbaty. Kiedy wróciłem do refektarza, rozglądnąłem się- ojciec siedział w tym samym miejscu- "Chyba nic się nie zmieniło". Zająłem więc miejsce i w tym momencie zauważyłem- zniknęła jedna magisterka!
Rozglądam się, schylam, szukam.. nic! Nagle odwróciłem się w bok i zdałem sobie sprawę, że siedzący przy sąsiednim stole ojciec spokojnie czyta- o zgrozo!- ZAGINIONĄ MAGISTERKĘ! A to nicpoń! Nic nie dał po sobie poznać! Już miałem coś powiedzieć, gdy ten spojrzał mi groźnie w oczy i mówi pełen oburzenia: TO TAKIE GŁUPOTY BRAT PISZE??? Jeszcze trochę na mnie pokrzyczał zanim dotarło do mnie, że uważał że to była moja praca. Do tego tak mu się nie-podobała, że nie chciał ze mną w ogóle rozmawiać! Za nic w świecie nie mogłem mu wytłumaczyć, żeby mi ją oddał!!! W sumie nie wiem, kto go w końcu do tego namówił".
:)
Baja od o.Józefa:
"Żył kiedyś taki ojciec, którego Wy już pewnie nie pamiętacie, bo młodzi jesteście -nie to co ja- co się zrobił taki staaaary i nie bardzo wiedział co się w okół niego dzieje.
Siedziałem kiedyś w refektarzu poprawiając prace magisterskie braci studentów, a ten ojciec siedział przy sąsiednim stole i jadł. Tak się patrzę na niego, co robi... ale je.. w ogóle nie zwraca na mnie uwagi.. nawet oczu nie podnosi. "No dobra" - pomyślałem. Wstałem i poszedłem do kuchni żeby nalać sobie herbaty. Kiedy wróciłem do refektarza, rozglądnąłem się- ojciec siedział w tym samym miejscu- "Chyba nic się nie zmieniło". Zająłem więc miejsce i w tym momencie zauważyłem- zniknęła jedna magisterka!
Rozglądam się, schylam, szukam.. nic! Nagle odwróciłem się w bok i zdałem sobie sprawę, że siedzący przy sąsiednim stole ojciec spokojnie czyta- o zgrozo!- ZAGINIONĄ MAGISTERKĘ! A to nicpoń! Nic nie dał po sobie poznać! Już miałem coś powiedzieć, gdy ten spojrzał mi groźnie w oczy i mówi pełen oburzenia: TO TAKIE GŁUPOTY BRAT PISZE??? Jeszcze trochę na mnie pokrzyczał zanim dotarło do mnie, że uważał że to była moja praca. Do tego tak mu się nie-podobała, że nie chciał ze mną w ogóle rozmawiać! Za nic w świecie nie mogłem mu wytłumaczyć, żeby mi ją oddał!!! W sumie nie wiem, kto go w końcu do tego namówił".
:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)